Filmpark Babelsberg pod Berlinem - niezwykły, filmowy park rozrywki

Filmpark Babelsberg to miejsce unikatowe - o ile sam park nie zrobił na nas szczególnego wrażenia, o tyle pokazy zrobiły wrażenie... piorunujące! Oby tylko dzieci nic chciały wziąć z nich przykładu i potem w domu tak robić... 

Babelsberg to taki trochę "niemiecki Holywood". W tej podberlińskiej miejscowości (okolice Poczdamu, link do Map Google) mieszczą się studia filmowe, w których kręcone są różne niemieckie filmy i seriale. I tu też zlokalizowany jest park rozrywki inspirowany filmowym światem. 

Filmpark Babelsberg można określić jako park rozrywki. Nie ma tu jednak rollercoasterów czy karuzeli - w zamian są dekoracje filmowe, eksponaty z różnych filmów, wystawa związana z powstawaniem produkcji filmowych. Teren parku podzielony jest na strefy - jest tu między innymi strefa pozwalająca przenieść się w świat Tygryska i Misia z serii książek Panama Janoscha, jest miasteczko westernowe, czy też miasteczko średniowieczne. Znajdzie się i świątynia, i mur berliński... innymi słowy, czegóż tu nie ma... I to nam się niezbyt podobało. To taki trochę świat z dykty i kartonu, miszmasz, w którym trudno się połapać. 

W Filmparku jednak kluczową atrakcją są pokazy. W ciągu dnia odbywają się trzy show. Pierwszym z nich jest pokaz tresury zwierząt wykorzystywanych w filmach. Chociaż komentarze prowadzącej są po niemiecku, to łatwo się połapać o co chodzi. To show wprost stworzone dla dzieci - zabawne, z bardzo licznymi, niekiedy zaskakującymi pokazami zwierząt, jak choćby kurczaka czy kozy. 

Drugi show jest o tematyce westernowej. Zdania naszej rodziny co do tego przedstawienia są podzielone. I tak na przykład Adasiowi przeszkadzało, że nie rozumiał fabuły (aktorzy mówią, co oczywiste, po niemiecku, a tego języka chłopcy nie znają), a Julkowi nic nie przeszkadzało i bardzo dobrze się bawił. Innymi słowy - kwestia gustu.

Clue programu to trzeci show. W przeciwieństwie do dwóch pierwszych, ten odbywa się na głównej, wielkiej arenie. To półgodzinny pokaz popisów kaskaderskich i efektów specjalnych. I to był punkt programu, który sprawił, że możemy Filmpark Babelsberg szczerze polecić, bo ten pokaz robi naprawdę niesamowite wrażenie. Poniżej możecie obejrzeć kilka zdjęć z pokazu, jednak w żaden sposób zdjęcia nie są w stanie oddać emocji, jakie towarzyszą widzom obecnym na widowni. Do efektów specjalnych współczesne kino zdążyło nas tak przyzwyczaić, że spowszedniały nam one. Zupełnie inaczej jednak się je odbiera, gdy to wszystko dzieje się na naszych oczach - gdy tuż przed nami wybucha żywy ogień, gdy tuż obok nas prawdziwy człowiek spuszcza się z dachu na linie, gdy inny skacze z wysokiej wieży na ziemię, gdy co chwilę dudni echo ryczącego motoru przelatującego nad ogniskiem, gdy słychać kanonadę pocisków z broni, itd. 

Dzieci na widowni dzieliły się w zasadzie na trzy grupy - dzieci zachwycone widowiskiem (jak nasza dwójka), dzieci przerażone, wyprowadzane z płaczem przez rodziców i wreszcie pośrednia, trzecia grupa - dzieci, którym się podobało, ale było za głośno. Sami znacie swoje pociechy i możecie najlepiej odpowiedzieć sobie na pytanie, czy Wasze dzieci byłyby Filmparkiem zadowolone. Dla wrażliwców warto pomyśleć o wzięciu słuchawek dźwiękoszczelnych, przy czym wtedy pokaz nieco straci na efekcie, bo jednak dźwięk jest ważnym elementem budującym atmosferę pokazu.

Oprócz wymienionych pokazów fajną atrakcją parku było jeszcze kino 4D, w którym wyświetlany jest film "rollercoaster przez kanion". Do kina nie ma żadnych dodatkowych biletów (chłopcom podobało się na tyle, że byli na filmie trzy razy). 

Z praktycznych wskazówek podpowiemy, że na pokazy trzeba przychodzić z około półgodzinnym wyprzedzeniem - wtedy zapełniają się miejsca na trybunach (oczywiście z powodu covid połowa miejsc na trybunach była niedostępna). 

Bilety do Filmparku na weekend koniecznie trzeba kupić wcześniej przez internet. Na miejscu widzieliśmy napis przy wejściu, że biletów w kasie już nie ma, wszystkie wykupione online. 

Pod Filmparkiem jest parking, dodatkowo płatny (w automacie przy kasach wykupić trzeba żeton, który przy wyjeździe z parkingu wrzuca się do maszyny przy szlabanie). 

Na terenie Filmparku są punkty gastronomiczne z frytkami, zapiekankami, itp. My jednak z nich nie korzystaliśmy, natomiast po emocjach w Filmparku pysznie zjedliśmy w małej, prawdziwie włoskiej knajpce Trattoria Villa Dina nieopodal parku (link).













Komentarze

Copyright © Family Adventures